Najnowsze wpisy

8/25/2016

24 śmieszne fakty o mnie, na 24 urodziny

urodziny

Tak tak, to już 24 raz zdmuchnę świeczki na torcie. Zawsze myślałam, że w tym wieku ludzie są już bardzo dorośli i ustabilizowani życiowo. Jak się okazuje, trochę minęłam się z prawdą - wcale nie czuję się "bardzo dorosła". Wciąż wydaje mi się, że przed chwilą siedziałam po maturze na trzepaku i snułam ze znajomymi plany na przyszłość. A tu bęc - za chwilę ćwierćwiecze!

Z tej okazji postanowiłam wyjawić wam kilka prawd o sobie, a dokładnie 24. Niektóre z nich są dla mnie mocno niewygodne, ale zdobyłam się na odwagę i dzielę się z wami tymi śmiesznymi, moim zdaniem, faktami na mój temat. Zaczynamy!
  1. Ukończyłam kurs stylizacji paznokci i nie zrobiłam komuś paznokci ani razu.
  2. Boję się pająków, chociaż wychowałam się w miejscowości Pajęczno.
  3. Nie jem obiadu przy otwartym oknie, bo jedzenie śmierdzi wtedy powietrzem.
  4. Mam na biodrze bliznę w kształcie serca, powstałą podczas upadku na zawodach biegowych. Wszystkim mówię, że to usunięty tatuaż. Wszyscy wierzą.
  5. Nie słucham głośno muzyki w słuchawkach idąc przez miasto, bo boję się że czegoś nie usłyszę i będę miała straszny wypadek lub ktoś mnie napadnie.
  6. Brzydzi mnie odgrzewanie jedzenia - zapach zimnego dania obiadowego przyprawia mnie o mdłości.
  7. Z całego serca nienawidzę rozmawiać przez telefon, a zamówienie pizzy jest dla mnie większym wyzwaniem niż wystąpienie przed publicznością.
  8. Mam krzywe palce u stóp, ponieważ jako nastolatka ściemniałam, że Reeboki w niebieskie gwiazdki wcale nie są za małe, bo bardzo chciałam je mieć, a w sklepie była ostatnia para.
  9. Oglądam regularnie serial Na Wspólnej.
  10. Od dwóch lat nie potrafię zasnąć bez pluszowego brokuła. Kiedy idę spać i nie ma go w łóżku, nie położę się dopóki go nie znajdę.
  11. Jako dziecko na kempingu w Łebie, zalałam chłopakowi z namiotu obok jego wypasioną kolekcję komiksów... roztopionym lodem czekoladowym. Chyba do dzisiaj myśli, że to był jego młodszy brat. Taką mam nadzieję.
  12. Wydałam 400zł na markowe legginsy galaktyczne, bo uważałam że są oryginalne i piękne. Za dwa miesiące takie same były na każdym ryneczku, za 40zł. Leżą. Za ciasne już.
  13. Weszłam kiedyś nago do sauny, w której spotkałam... nagich niemieckich emerytów.
  14. Prześladuje mnie liczba "17". Widzę ją wszędzie - budynki, komunikacja miejsca, numer stolika w restauracji, no wszędzie. Według numerologii 17 jest Liczbą Opieki Kosmicznej, a ja prawdopodobnie mam dar jasnowidzenia. Jak na razie przewidziałam jedno: przytyję od nadmiaru czekolady. Sprawdziło się!!!
  15. Pływanie nie jest moją mocną stroną, a styl w jakim uprawiam tę zacną dyscyplinę to żabkokraul - ręce jak do żabki, nogi jak do kraula. Nie znaliście? No co wy!
  16. Moją pierwszą miłością był Bartek Wrona z Just 5.
  17. W mojej pierwszej poważnej pracy zostałam poproszona o ekspresowe podanie swojego loginu skype. Nie udało się wyszukać mnie po loginie, więc poproszono o maila. Wtedy przypomniało mi się, że konto jest utworzone na moim pierwszym mailu, z końcówką buziaczek.pl.
  18. Nie ogarniam matematyki i do tej pory mnożenie przez "9" liczę na palcach.
  19. W gimnazjum poznałam chłopaka na czacie i byliśmy parą na gadu-gadu. Nasz związek się skończył, kiedy wysłałam mu swoje zdjęcie. 
  20. Cierpię na syndrom "włączonej prostownicy". Kiedy prostuję włosy i wychodzę z domu, przez cały dzień myślę, czy na pewno ją wyłączyłam i czy moje mieszkanie nie spłonęło. 
  21. Na wakacjach w Chorwacji prawie utopiłam mojego chłopaka, bo myślałam, że wypłynęliśmy na głębokie morze. Po szamotaninie i wzywaniu pomocy okazało się, że woda sięga mi do kolan.
  22. Zapisałam się kiedyś na pokazową lekcję pole dance (wymarzoną), ale na nią nie dotarłam, bo pomyliłam szkoły tańca i pojechałam na drugi koniec miasta. Wróciłam do domu z płaczem.
  23. Nienawidzę, kiedy kanapka jest mokra od spodu, np. od pomidora z innej kanapki. Zawsze wybieram tę z dołu.
  24. Mam beznadziejną orientację w terenie. Byłam u mojego chłopaka w domu milion razy, ale kiedy wybrałam się do niego samochodem sama, zabłądziłam i wylądowałam cztery wsie dalej, pytając o drogę śląskich biesiadników w karczmie pośrodku pól.
I tak to mniej więcej ze mną jest. Mam do was prośbę - podzielcie się w komentarzu chociaż jednym swoim dziwactwem lub śmieszną historyjką - będzie mi dużo raźniej! Na pewno też macie w sobie pierwiastek szaleńca, jak ja :-).


8/22/2016

Najfajniejsze personalizowane prezenty + KONKURS dla Was!

ciężko pracuję by mój pies miał godne życie

Ostatnio pokazywałam wam na facebooku mój nowy ulubiony kubek - z zabawnym hasłem, w 100% opisującym moją relację z Brunem, z przymrużeniem oka oczywiście. Taki kubek to strzał w dziesiątkę, jeżeli chodzi o prezent dla każdego, kto ma bzika na punkcie swojego pupila. Najbardziej w tym kubku podoba mi się, to, że jest na nim umieszczone właśnie imię mojego psa. Nie jest to zwyczajny kubek, jakich miliony na półkach. To jest mój, jedyny niepowtarzalny kubek!

I to jest właśnie ten urok, którego dodaje każdemu prezentowi jego personalizacja. Tysiąc razy bardziej cieszy prezent, który ma w sobie coś niepowtarzalnego. To świadczy o tym, że obdarowujący zadał sobie trochę więcej trudu, niż szybkie zakupy w pobliskim markecie. 
Personalizacja zwykle kojarzy się z grawerem na bransoletce lub z długopisem z imieniem przywiezionym znad morza, ale okazuje się, że spersonalizować można także inne przedmioty, takie jak np. paterę na ciasto. Spójrzcie na moje spersonalizowane gadżety od Mygiftdna.pl, czy nie są urocze?!

patera z grawerem

"U Weroniki zawsze jest pora na coś słodkiego"- no raczej! Wyobrażacie sobie miny gości, kiedy na przyjęciu zjadają kolejny kawałek ciasta i nagle odkrywają taką niespodziankę? Ja już niedługo sprawdzę reakcję gości na moich urodzinach :-).

szklana patera

tarta z owocami

deska drewniana z grawerem

Uwielbiam tę deskę! Odkąd ją mam, prawie codziennie podaję kolację właśnie na niej, przez co staram się też wymyślić coś ciekawszego niż kanapki:-). Deska jest obrotowa, bardzo solidna, z porządnego kawałka drewna, a nie jakiejś tam pierwszej sklejki, co to to nie! Grawer jest wykonany super dokładnie, no i sam tekst - niczym wisienka na tej uśmiechniętej muffince - sprawia że deska po prostu cieszy oko. Świetna sprawa, szczególnie na imprezy. Wyobrażacie sobie przekąski zaserwowane na takiej obrotowej desce? Full wypas :-) Zobaczcie jak fajnie wyglądają na niej moje warkocze z oliwkami. Na zwykłym talerzu nie byłoby już takiego efektu.

deska obrotowa

deska na sery

Takie gadżety idealnie nadadzą się na prezent z okazji nowego mieszkania, na oblewanie generalnego remontu kuchni, czy po prostu na popularne okazje, takie jak urodziny czy walentynki. Warto dopasować taki prezent do charakteru i zainteresowań osoby obdarowywanej. Mistrzyni domowych wypieków ucieszy się z wałka z wygrawerowanym imieniem. Kumpel, który na każdej imprezie wiedzie prym przy pilnowaniu grilla, dumnie będzie obracał skwierczącą karkówkę swoim osobistym zestawem do grillowania, a nowożeńcom wspólne romantyczne wieczory umili zestaw do wina, z grawerem przypominającym im o tym wielkim dniu - dniu zaślubin.

A teraz mam dla was fantastyczną wiadomość. Razem ze sklepem Mygiftdna.pl przygotowaliśmy dla Was...


RABAT -30% NA CAŁY ASORTYMENT!
na hasło: babazaklawiatura
Kod rabatowy jest ważny do 16 września 2016r.


Ale to nie koniec dobrych wiadomości! Oprócz rabatu mam dla was także KONKURS, w którym wygrywają aż 3 osoby! Co trzeba zrobić? Wystarczy pod tym postem w komentarzu odpowiedzieć na zadanie konkursowe: 

Gdybyś miał opisać siebie i swój charakter krótkim hasłem na kubku, to brzmiałoby ono ...

3 osoby, które wymyślą najciekawsze hasła, wygrywają jeden dowolny gadżet  (z własnym grawerem!) wybrany z poniższych kategorii:

Sami wybieracie co chcecie dostać i jaki napis chcecie mieć wygrawerowany! Super, prawda?

Na odpowiedzi czekamy do 04.09.2016r. do północy. Komentarze opublikowane po tej dacie nie będą brały udziału w konkursie. Wyniki konkursu zostaną opublikowane na blogu w dniu 6.09.2016r. Każdy uczestnik może opublikować tylko jedno zgłoszenie. Pamiętajcie o sprawdzeniu wyników, ponieważ będę się musiała z Wami skontaktować w celu otrzymania danych do wysyłki i informacji odnośnie wyboru nagrody :-). Jeśli w ciągu 5 dni od daty opublikowania wyników zwycięzca nie skontaktuje się ze mną w celu przekazania danych, zastrzegam sobie prawo do wybrania innego zwycięzcy. 

Wybaczcie ten formalizm, ale nauczona doświadczeniem wiem, że taki regulamin jest niezbędny :-). To jak? Kto bierze udział? Czekam na wasze hasła! 




8/20/2016

Warkocz z oliwkami - szybka i efektowna przekąska na każdą okazję

przekąski na imprezę

Wielkimi krokami zbliżają się moje urodziny, a wraz z nimi małe przyjęcie dla najbliższych. W związku z tym przekopałam internet w poszukiwaniu efektownych, ale jednocześnie szybkich w przygotowaniu przekąsek. Moją uwagę zwróciły szaszłyki z ciasta francuskiego i oliwek. Ostatecznie zmodyfikowałam trochę przepis i wyszło mi coś absolutnie przepysznego. Przede wszystkim zrezygnowałam z nabijania warkoczy na długie wykałaczki. We wszystkich przepisach było podane, że patyczki są niezbędne do zachowania kształtu tych przekąsek. Bzdura! Nie miałam patyczków i zrobiłam bez - warkocze zachowały kształt, można bez obaw wziąć je do ręki - nie łamią się. A poza tym uważam, że patyk jest zbędnym utrudnieniem podczas jedzenia. 

Składniki (na ok. 7 porcji):
- opakowanie ciasta francuskiego
- oliwki (ok. 40 sztuk)
- jajko
- ulubione przyprawy (u mnie suszone oregano)

ciasto z oliwkami

Ciasto kroimy na paski o szerokości ok. 2,5 cm (kroimy według tego dłuższego boku). Kładziemy na blachę wyłożoną papierem pasek ciasta i mniej więcej wyznaczamy jego środek. Kładziemy oliwkę i oplatamy ją ciastem "na krzyż".

przekąski z ciasta francuskiego

Tak samo postępujemy z każdą następną oliwką. Koniec warkocza zaciskamy mocno palcami.

szybkie przekąski na imprezę

Gotowe warkocze smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy suszonym oregano lub inną, ulubioną przyprawą. Świetnie sprawdzą się też zioła prowansalskie. Warkocze pieczemy ok. 20 min. w temperaturze 180st.

efektowne przystawki

przepisy z oliwkami

Gotowe warkocze podajemy z ulubionym dipem. Ja podaję po prostu z ketchupem, ale świetnie będzie pasował też domowy sos czosnkowy lub jogurtowy. Dla większej ilości osób proponuję zrobić podwójną, a nawet potrójną porcję - znikają migiem! Smakują doskonale i na ciepło i na zimno. Spróbujcie koniecznie!

co do jedzenia na impreze

warkocze z ciasta francuskiego



8/15/2016

Ekologiczna strona mocy - wielki test kosmetyków naturalnych

econaturals

Ostatnio co raz częściej zwracamy uwagę na skład kosmetyków, które stosujemy w codziennej pielęgnacji. Nie jesteśmy chyba w stanie całkowicie wykluczyć ze swojego życia sztucznych substancji, ale poprzez wybór odpowiednich kosmetyków, możemy je ograniczyć.

Postanowiłam poszukać czegoś naturalnego, przede wszystkim do pielęgnacji cery i włosów. Miałam dosyć wysuszonej na wiór sztucznymi żelami twarzy i ciężkich od silikonów włosów. Przy wyborze kierowałam się tym, że mam skórę z wieloma niedoskonałościami, typu zaskórniki. To na tym postanowiłam się skupić. Natomiast dla włosów szukałam czegoś, co je porządnie odżywi. 

Przetestowałam kilka produktów naturalnych z asortymentu EcoNaturals.pl. Pierwsze wrażenia opisywałam wam na moim instagramie, dzisiaj przychodzę już z pełną recenzją wszystkich kosmetyków.

naturasiberica

Na pierwszy ogień poszła pianka do mycia twarzy od Natura Siberica. Pianka doskonale sprawdziła się w największe upały, ponieważ daje delikatne uczucie chłodzenia. Bardzo dobrze zmywa makijaż i oczyszcza skórę, a do tego jest delikatna. Odpowiada mi konsystencja pianki oraz wygodne opakowanie z pompką. Używam jej codziennie, podczas wieczornej pielęgnacji.

natura siberica pianka

czarne mydło

Bardzo ciekawym produktem jest czarne mydło z eukaliptusem , przeznaczone głównie do oczyszczania skóry z problemami typu trądzik, zaskórniki. Ma działanie antyspetyczne i oczyszczające. Ma konsystencję bardzo gęstej pasty i bardzo intensywnie pachnie eukaliptusem. Działa podobnie jak peeling enzymatyczny - nie zawiera ostrych, peelingujących drobinek. Jestem z niego zadowolona, pozostawia skórę oczyszczoną i miękką, a pory są wyraźnie zwężone. I teraz uwaga - już wkrótce na moim instagramie będzie rozdanie, w którym do zgarnięcia będzie właśnie ten produkt! Więc jeśli jeszcze mnie nie obserwujecie, to szybko nadrabiajcie zaległości i wypatrujcie informacji o rozdaniu. To bardzo oryginalny, ciekawy produkt, myślę że warto spróbować i dać sobie szansę na jego przetestowanie. 

mydło eukaliptusowe

bania agafii

Wśród kosmetyków do pielęgnacji twarzy znalazła się także maska od Bania Agafii. Pierwszy raz miałam styczność z produktem tej firmy. Jakie było moje zdziwienie, kiedy z opakowania wypłynął nie biały krem, a ... owocowy mus, przypominający konfiturę z malin, o takim też zapachu. Maska w trakcie nakładania daje uczucie przyjemnego ciepła, czuć wyraźnie jak rozgrzewa cerę. Przyznam się wam, że nie wytrzymałam i musiałam spróbować jak smakuje ;-P. Tak więc - jest słodka w smaku, jak malinowy dżem. Bardzo fajnie zadziałała na moją buzię - wygładziła ją, nawilżyła i rozświetliła. Duży plus za opakowanie z zakrętką!

rosyjska maska do włosów

Ta maska do włosów z ekstraktem z passiflory jest cudowna! Przede wszystkim ma świetny skład, prawie w 100% naturalny. Pachnie ładnie, zapach kojarzy mi się trochę z oranżadą, pewnie przez zawartość passiflory. Maska nie obciąża włosów, zmiękcza je i zmniejsza wyraźnie ich puszenie. I co dla mnie ważne - włosy po niej bardzo ładnie błyszczą. Zauważyłam też, że moje włosy szybciej rosną. Nie wiem, czy to dzięki masce, ale nie robię nic konkretnego w tym kierunku, więc prawdopodobnie to dzięki niej (używam jej przy każdym myciu).  Dawno żadna maska nie polubiła się z moimi włosami tak mocno jak ta.

afrykańskie czarne mydło

To kolejny bardzo ciekawy produkt, tym razem już w 100% naturalny i ekologiczny, a pieni się jak szalony! Afrykańskie czarne mydło, ręcznie robione w Ghanie. Zawiera widoczne i wyczuwalne elementy roślin, z których je wykonano, czyli kawałki różnych palonych drzew. Ma też ciekawą konsystencję - jest miękkie i łatwo odkształca się pod naciskiem dłoni, w przeciwieństwie do sztucznie wytwarzanego mydła z supermarketu. Dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu i porannym oczyszczeniem buzi. Po jego zastosowaniu twarz jest delikatnie ściągnięta i wyraźnie odświeżona, ale wydaje mi się, że trzeba z nim trochę uważać. Jest naprawdę silne w działaniu, jedna z was pisała że ją uczuliło. U mnie się nawet sprawdziło, ale odczułam że potrzebuję po nim dodatkowo użyć kremu nawilżającego. Stosuję je obecnie tylko w strefie T, żeby ją "odtłuścić" i dobrze się sprawdza w tej roli.

mydło wegańskie

Jak widać po oznaczeniach - produkt idealny dla wegan. Myślę, że warto spróbować na własnej skórze, w końcu ręcznie robione mydło przez mieszkańców Afryki to nie taka zwykła i codzienna rzecz ;-).

kosmetyki wegańskie

krem gulivere

A to polski produkt - krem do twarzy firmy Gulivere, z fajnym, krótkim składem. Krem jest praktycznie bez zapachu, a pierwsze co zwróciło moją uwagę to opakowanie. Uważam, że każdy krem powinien być w takim sprzedawany. Pudełko jest wyposażone w przykrywkę z otworem, działa to na zasadzie pompki. Żadnego maczania paluchów w kremie! Krem posiada cynk - nieodzowny składnik do walki z niedoskonałościami. Lubię ten krem, stosuję go na noc. Na dzień nie bardzo się nadaje pod makijaż, bo zostawia na skórze śliską warstwę. Krem daje uczucie nawilżenia, choć mogłoby się wydawać, że zawartość cynku będzie powodować wysuszenie. Jednak wyraźnej poprawy skóry po nim nie zauważyłam, ot taki krem po wieczornym oczyszczaniu.

krem mineralny

odżywka do paznokci z rosji

Rosyjska odżywka, aktywator wzrostu do paznokci na bazie jodu i krzemu. Mam problem z łamliwymi, rozdwajającymi się paznokciami, więc chętnie wypróbowałam ten produkt. Na dwa tygodnie zrezygnowałam z kolorowych lakierów i codziennie nakładałam warstwę kosmetyku. Paznokcie wyglądały po nim zdrowo, były lekko zaróżowione i błyszczące. Dostrzegłam znaczną poprawę jeżeli chodzi o łamliwość i rozdwajanie, ale niestety zauważyłam też, że moje paznokcie pożółkły. Jednak w tym bilansie zysków i strat uznaję, że odżywka jest na plus - paznokcie się nie łamią i są w dużo lepszej kondycji, a do tej pory żadna drogeryjna odżywka nie dała mi takich efektów.

fitokosmetik

W przesyłce znalazły się także przeróżne próbki. Między innymi kultowe już mydła YOPE - pięknie pachną! Do tego masa naturalnych kremów od popularnych ostatnio eko marek. Wiadomo, taka mała próbka starcza na dwa użycia, więc ciężko określić ich długofalowe działanie, ale pierwsze testy wszystkie zaliczyły na piątkę :-).


próbki biolaven


Kosmetyki naturalne wywarły na mnie ogólnie bardzo pozytywne wrażenie. Okazuje się, że nie potrzeba sztucznych substancji do tego, aby działały tak jak należy. Jeśli szukacie szerokiej gamy kosmetyków z dobrym składem, a nawet naturalnych środków czystości, to wpadajcie na econaturals.pl, można tam znaleźć prawdziwe ekologiczne perełki :-).

A wy co sądzicie o kosmetykach naturalnych? Zwracacie uwagę na skład używanych kosmetyków? 



8/12/2016

Konkurent dla Tangle Teezer ? Test szczotki Michel Mercier

szczotka michel mercier

Do tej pory jedyną słuszną szczotką był dla mnie Tangle Teezer. Nie umiałam już uczesać się inną szczotką i byłam skłonna stwierdzić, że TT jest bezkonkurencyjny. Ale ostatnio podczas Seebloggers byłam na prezentacji szczotek Michel Mercier oraz dostałam jeden z modeli do przetestowania w domu. Opowiem wam dziś o nich co nieco i zrobię małe porównanie z Tangle Teezer.

michel mercier kampalook

Podstawowa różnica między Tangle Teezer a Michel Mercier jest taka, że te drugie sprzedawane są w trzech wersjach kolorystycznych, a każdy kolor odpowiada innemu rodzajowi włosów. Mamy do wyboru szczotkę do włosów cienkich, normalnych i grubych. Ja mam tę dla włosów cienkich.

michel mercier tangle teezer

Myślałam, że szczotki Michel Mercier będą marną podróbką Tangle Teezer, ale myślę, że mogą być dla nich mocną konkurencją.

W czym MM jest lepsza od TT:
- jest o wiele bardziej poręczna niż klasyczna wersja TT- bardzo często TT wyślizgiwał mi się z ręki i z hukiem upadał na podłogę, a w MM dzięki rączce bardzo przyjemnie i wygodnie się czesze
- mam wrażenie, że MM dociera głębiej, do skóry głowy, a TT czesze bardziej powierzchownie; Używając MM czuję bardzo wyraźnie igiełki na skórze głowy i przyjemny masaż
- lepiej sprawdza się na mokrych włosach - rozczesuje moje mokre kołtuny lepiej niż TT
- klasyczny model TT sprawia, że czesząc włosy przejeżdżamy po nich także palcami, co niepotrzebnie osłabia włos; w MM ten problem nie występuje

W czym MM jest gorsza od TT:
- podczas czesania suchych włosów zdarza się, że czuję nieprzyjemne pociągnięcie, poplątane włosy potrafią sprawić ból podczas jej używania; w TT praktycznie się to nie zdarzało

szczotka michel

Podsumowując, myślę że ta szczotka ma naprawdę duży potencjał. Póki co przyznam szczerze, że to jej z chęcią używam na co dzień, a Tangle Teezer leży w kącie. Jedyne zastrzeżenie jakie mam, to właśnie te sporadyczne szarpnięcia.

michelmercier

Szczotki można kupić w perfumeriach Douglas i mają różne wersje - są jeszcze takie z rączką antypoślizgową oraz drewniane, a także mniejsze dla dziewczynek. Natomiast moim hitem i prawdopodobnie przyszłym zakupem jest wersja turystyczna, z estetycznym etui - idealna do torebki.
Ceny szczotki Michel Mercier zaczynają się od 49,90 zł, w zależności od modelu.

Miałyście już do czynienia z tymi szczotkami?







8/06/2016

Najlepszy przepis na pancakes

pankejki

Amerykańskie pancakes na bazie maślanki to zdecydowanie moja ulubiona wersja "śniadania mistrzów". Zawsze kiedy mam możliwość poświęcić trochę więcej czasu na przygotowanie śniadania, wybieram właśnie te placuszki. Przepis na nie jest bardzo prosty i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ciasto zrobić wieczorem, a rano szybko wrzucić je na patelnię. Placuszki są bardzo sycące i chyba nie ma lepszego sposobu na dobre rozpoczęcie dnia, niż mocna kawa i gorące, pachnące pancakes.

Składniki
- szklanka maślanki
- szklanka mąki pszennej
- jajko
- łyżeczka sody oczyszczonej
- czubata łyżeczka proszku do pieczenia
- 2 łyżki cukru pudru
- 1/4 szklanki oleju rzepakowego
- ulubione dodatki (owoce, jogurt)

Wszystkie składniki (oczywiście oprócz dodatków) dokładnie mieszamy w blenderze. Osobiście polecam używać normalnego blendera z ostrzami (rózga się nie sprawdzi, gdyż ciasto jest bardzo gęste). 

Trik: Najpierw na dno blendera wlej mokre składniki (maślankę, olej). W ten sposób ciasto lepiej się wymiesza, a suche składniki nie będą zbierać się i zalegać w zakamarkach naczynia.

Placki smażymy na suchej, rozgrzanej patelni bez dodatku tłuszczu (olej jest już w cieście). Dzięki temu placki nie są tłuste i wychodzą bardzo puszyste. Gotowe placuszki podajemy z ulubionymi dodatkami. Ja bardzo lubię dodać serek homogenizowany waniliowy i świeże owoce, lub w wersji minimalistycznej - polać pancakes syropem klonowym. Powyższy przepis jest przeze mnie sprawdzony wiele razy i zawsze się udaje. 

pancakes przepis

Lubicie amerykańskie pancakes, czy może jednak wolicie klasyczne, polskie naleśniki?



TOP