12/19/2014

Nic nie musisz!





Zbliża się styczeń - ten wyjątkowy miesiąc, w którym wszyscy stajemy się szczuplejsi, zdrowsi, nie palimy, nie przeklinamy. No jak ręką odjął, w noc z 31 grudnia na 1 stycznia wszyscy mamy przejść metamorfozę życia, która kończy się jednak tak szybko, jak szampan o północy.
Spisujemy je na kartce, wieszamy na lodówce, notujemy w sekretnym miejscu - postanowienia - czyli to, co zazwyczaj wraz z nadzieją na lepsze życie, umiera pod koniec stycznia. 

Dlaczego tak się dzieje? Czy mamy aż tak słabą wolę, żeby odmówić sobie kostki czekolady? Czy jesteśmy aż tak leniwi, żeby nie pójść pobiegać wieczorem? Według mnie problem tkwi w tym, że się zmuszamy. Nikt nie lubi być zmuszany, do czegokolwiek. Buntujemy się już od wczesnych lat życia, wykrzykując rodzicom "nic nie muszę!", kiedy próbują nas nakłonić do określonego zachowania. Dlatego też, kiedy wiemy, że musimy wstać rano, żeby poćwiczyć, od razu się zniechęcamy. Czy nie lepiej zamienić muszę na chcę? Chcę rano pobiegać, żeby zadbać o swoją kondycję. Chcę odmówić sobie tego cukiereczka, żeby zmieścić się w bikini. Chcę rzucić papierosy, żeby zaoszczędzić pieniądze i zdrowie. Czy to nie brzmi lepiej? Bardziej motywująco?

Inną przyczyną niepowodzeń przy noworocznych przemianach jest to, że zbyt wiele od siebie wymagamy. Naprawdę myślisz, że jeśli do tej pory Twoją jedyną aktywnością ruchową był marsz do sklepu po paczkę chipsów, to nagle od stycznia będziesz wstawać codziennie o świcie i biegać 10km? No właśnie. Jeśli kochasz słodycze nad życie ( tak jak ja:( ), to oczywiste jest, że jeśli z dnia na dzień je odstawisz, to prędzej czy później Twój organizm zacznie wariować, a gdy w sklepie będziesz mijać stoisko z łakociami, to rzucisz się na nie, jak na przyjaciela, którego nie widziałeś od 10-ciu lat. 

Zacznij małymi krokami, już teraz. Nie, nie od jutra, właśnie od tego momentu ;-). (zajechało Chodakowską, wiem!) O wiele łatwiej będzie Ci wziąć się za siebie od Nowego Roku, jeśli już teraz zaczniesz się do tego przygotowywać. Jeśli chcesz zacząć dbać o swoją sylwetkę, idź dzisiaj na długi spacer albo pomaszeruj z psem dłużej niż zwykle. Jutro idź na basen, albo poćwicz w domu coś lekkiego. Jeśli chcesz ograniczyć jedzenie słodyczy, dlaczego chcesz czekać do Nowego Roku? Ograniczaj je stopniowo już od dzisiaj. Zjadłeś batonika - zjedz owoc do pary. Może w końcu przyjdzie taki dzień, że wyjdziesz ze sklepu z samymi owocami? ;-)


Mój sposób na postanowienia.

Ja nie wypisuję postanowień, tylko rzeczy, które chcę w tym roku zrobić, takie swoje małe cele. Przyklejam karteczkę na pierwszej stronie kalendarza. W ten sposób za każdym razem gdy go otwieram, przypominam sobie co chcę w tym roku zrealizować. Na pierwszym miejscu jest najbardziej priorytetowy cel i do niego dążę najpierw. Staram się kolejno spełniać to, co chcę osiągnąć, kupić, przeczytać, nauczyć się. Na koniec roku robię sobie podsumowanie - co mi się udało, a co nie i dlaczego czegoś nie zrealizowałam. Wyciągam wnioski, które dodają mi siły do działania na nadchodzący Nowy Rok. To o wiele bardziej motywujące, niż lista postanowień, które wiszą nad Tobą jak wyrok.


Pamiętaj! Nic nie musisz! Po prostu chcesz, bez przymusu. 




3 komentarze:

  1. Chyba bardziej niż chodawkowską śmierdzi tutaj owsiakiem ale wnioski całkiem trafne i cały problem polega na zmianie nastawienia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. lepiej zacząć od razu robić coś niż pisać co się chce zrobić a potem tego nie robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam poczytać w takim razie o stawianiu sobie SMART celów. Niepozorna i w gruncie rzeczy bardzo oczywista sprawa, ale zdaje mi się, że pomaga w wyznaczaniu postanowień.
    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń

TOP