4/12/2015

"Najlepsze co ma Opole, to pociąg do Wrocławia"


Tytułowe porzekadło często można usłyszeć z ust tutejszej młodzieży. Mam na myśli młodych Opolan i studenciaków, rzecz jasna. Sama mieszkam i studiuję w Opolu od 4 lat i trochę boli mnie, że tak piękne miasto jak Opole jest tak bardzo niedoceniane przez młodych ludzi, jako miejsce do studiowania (rynek pracy to już inna bajka i temat na osobne 500 postów). Zastanawiałam się długo nad sensem tego powiedzonka i stwierdziłam zupełnie subiektywnie: sensu brak. No bo właściwie czego ludziom tu brakuje? 



"Opole to taka dziura, że nawet tramwaje nie jeżdżą." 

No nie jeżdżą, bo po co? Wszystko, czego potrzebujemy, znajduje się w promieniu 15 minut spacerem. A dla tych, którzy mieszkają dalej od centrum są autobusy miejskie i dobrze rozwinięty system wypożyczania rowerów Nextbike. Co w tym złego, że przez środek miasta nie tłuką się blaszane puchy robiące mnóstwo hałasu? Co w tym złego, że jeśli chcesz dostać się z galerii handlowej do najbliższego parku na odpoczynek, nie musisz spędzić dwudziestu minut ocierając się o spoconych ludzi i trzymając metalowej, brudnej rurki? Uważam to wręcz za atut, że wszędzie dotrę na nogach w krótkim czasie, bo oprócz plusów dla mojej zasiedzianej przed internetem pupy, są też plusy w kwestii finansowej. Taki student Wrocławia musi miesięcznie wydać 50zł na bilet i spędzić w komunikacji miejskiej masę cennego czasu. Nadal uważacie brak tramwajów w mieście za minus?


"W Opolu nie ma gdzie wyjść na imprezę."

Właśnie wróciłam ze spaceru po Rynku (sobota, godz. 22). I wiecie co? Miasto tętniło życiem. Pojawiły się pierwsze ogródki piwne, w których stoliki były w większości pozajmowane. Ja, z moim mikroskopijnym psem, musiałam się nieźle nagimnastykować, żeby nie wpaść pod koła roweru lub rolek. Zewsząd słychać było gwar i stukanie kufli. Zgodzę się, że zimową porą Opole wydaje się wymarłe, a Rynek wygląda mniej więcej tak: 




Jednak gdy wejdziemy do jakiejkolwiek kawiarni, to okazuje się, że spotkamy w niej masę ludzi. Rynek jest pusty, bo nie ma na nim, tak jak w większych miastach, klubów, przed którymi stoją rozwrzeszczane i pijane grupki studentów. Ale zaraz pewnie ktoś się oburzy: no dobra, ale w większych miastach są ulice pełne klubów, gdzie można się zabawić, a w Opolu kilka klubików rozsianych po okolicy i nie ma gdzie iść. Ja bywalczynią klubów nie jestem, więc ich znawczynią tym bardziej. Jednak wiem, że jest w Opolu kilka klubów, do których ludzie chętnie chodzą i dobrze się w nich bawią. Dla chcącego nic trudnego. W ostateczności przecież można skorzystać z tytułowego pociągu i ruszyć na "mega balety". Może ciężko mi zrozumieć tę potrzebę, bo nie jestem tak zwanym imprezowym zwierzem. Wolę usiąść przy stoliku w takim np. Ostrówku i porozmawiać z ludźmi, niż wyginać się na parkiecie pełnym napalonych samców (co raz od wielkiego dzwonu też mi się zdarza, żebyście nie pomyśleli, że za klawiaturą siedzi babcia w wełnianym swetrze DIY). Ale podoba mi się to, że mogę późnym wieczorem przejść się po mieście, nie zaczepiana przez pijanych młodzieńców (może jednak trochę babcia?), a miasto po godzinie 00:00 nie jest pokryte wymiocinami klubowiczów. A z tym kojarzą mi się te wszystkie Mariackie, Floriańskie itd. A tak w ogóle to cześć, jestem Weronika i jestem nudziarą od 22 lat… 


"W Opolu nic się nie dzieje. Wiocha i tyle."

Kiedyś usłyszałam takie słowa od kogoś, kto był w Opolu przejazdem. Wiecie, te gwiazdy, które do ukończenia 18-go roku życia zamulały w jakiejś wiosce liczącej 100 mieszkańców, a teraz wielcy Wrocławianie, Krakowianie, Warszawiacy… "Bo u NAS, we Wrocławiu"… Zawsze w myślach się uśmiecham, gdy słyszę te słowa. Ale wróćmy do tematu głównego: "Wsi Opole". Jeśli naprawdę zagłębimy się w rozrywkowy rozkład jazdy Opola, to okazuje się, że dzieje się dużo. Oczywiście, nie ma tu festiwali co weekend, nie ma koncertów Rihanny, a Anja Rubik nie wpada na kawę. Ale jeśli naprawdę mi się nudzi, to zawsze znajdzie się jakiś event (to takie modne słowo), na który można się wybrać. Zapytajcie się swoich światowych znajomych, na ilu niesamowitych, wielkomiejskich wydarzeniach naprawdę byli w ubiegłym miesiącu i jak wykorzystują potencjał miast, w których studiują. Absolutnie nie chcę tu nikomu ubliżać, bo przyznaję szczerze, że kiedy okazało się, że będę studiować w Opolu, to sama pomyślałam: kurde, średniawka. Ale teraz, kiedy wracam od przyjaciół z Krakowa czy Wrocławia, to wysiadam na tym skromnym opolskim dworcu i oddycham z ulgą. Kurde. No lubię ten spokój. Lubię to, że mieszkańcy Opola są jacyś tacy spokojniejsi, nie biegną przez cały dzień, a korki są tylko o 16:00. Lubię to, że miasto jest czyste i bardzo zadbane. Na każdej rogatce są posadzone piękne kwiaty, jest dużo zieleni, wspaniała wyspa Bolko i deptak przy Młynówce. I mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Summa summarum, cieszę się, że tu wylądowałam. Jest tu wszystko, czego przeciętnemu studentowi do życia potrzeba. Kiedyś mój przyjaciel zażartował, że powinnam pomyśleć o otwarciu kurortu w Opolu dla studentów zmęczonych wielkomiejskim zgiełkiem. I coś w tym jest. Tu wszystko dzieje się wolniej.


Podsumuję te wywody, które pewnie mało kto przeczyta, bo przecież teraz blogi służą do oglądania zdjęć ałtfitów. Opole nie takie złe, jak je malują. Nie wiem skąd ta frustracja w ludziach. Absolutnie rozumiem, że ktoś kocha wielkie miasto, ten szum, pośpiech i kawę ze Starbucksa. Nie myślcie, że żal mi dupę ściska, że nie mieszkam w innym, większym, fajniejszym mieście. Bo nie ściska. Lubię czasem spędzić w takowym weekend i poczuć ten pęd. Ale tylko czasem. Ten post nie ma też na celu wielkiej obrony małego Opola. To, że jest to małe miasto ma też swoje minusy i nie zamierzam temu zaprzeczać. Ale całkowicie muszę zaprzeczyć, że jedyne, co dobrego nas tu spotka, to pociąg do Wrocławia.



23 komentarze:

  1. Fajnie, że poruszyłaś ten temat. Rzeczywiście Opole jest często niedoceniane przez swoich mieszkańców. Kiedyś odwiedziła mnie znajoma mieszkająca na co dzień w Warszawie i była zachwycona... Niemniej jednak Opole nieco odstaje jeśli chodzi o inne miasta wojewódzkie. Może życie na uczelni wygląda inaczej, są konferencje i przede wszystkim jakieś informacje o nich. A ja (już nie-studentka) z reguły jeśli już coś się dzieje, to dowiaduję się o tym po fakcie. Ponadto nie oszukujmy się, bujnego życia klubowego mimo wszystko raczej tu nie ma. Co do tego, że można przejść wszędzie na pieszo... hm... myślę, że mieszkańcy ZWM, Malinki czy Kolonii Gosławickiej mogą być innego zdania. Co nie zmienia faktu, że Opole ma niewątpliwe zalety - mi np. podoba się to, że jest dużo tras/ścieżek rowerowych; jest spokojniej niż w "wielkich" miastach. Generalnie kto co lubi, zawsze można się wyprowadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze słabym przepływem informacji niestety muszę się zgodzić. Często o fajnym wydarzeniu dowiaduje się … ze zdjęć na facebooku, czyli po fakcie. Ale myślę, że to bolączka większości miast. Teraz w natłoku różnych informacji często te naprawdę dla nas istotne po prostu nie docierają. Co do mieszkańców wymienionych przez Ciebie dzielnic, zgadzam się, ale tak jak napisałam w poście, istnieją autobusy miejskie :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tekst trafiający w samo sedno. Nie jest cudownie (nigdzie nie jest), ale Opole to miasto warte poznania. Warto też dać mu szanse by nas w sobie rozkochało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za ten miły komentarz :)

      Usuń
  3. Super napisane, mam dokładnie takie same odczucia. Podczas swojego pierwszego roku studiów chciałam przenieść się do Krakowa, na szczęście los sprawił, że zmieniłam zdanie i była to jedna z lepszych decyzji w życiu.
    Jeśli ma się odrobinę chęci to bez problemu w Opolu można znaleźć coś dla siebie. Teatr, filharmonia, kino (choć nie najlepsze), coraz więcej ciekawych inicjatyw i miejsc. Poza tym, uwielbiam ten spokój Opola i coraz bardziej doceniam to co tu mamy. Co jednak najważniejsze, klimat tworzą ludzie, a Ci, mam wrażenie, mimo wszystko coraz mniej marudzą, a coraz więcej działają, to się czuje!

    Pozdrawiam,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zgadzam się w 100%, w Opolu dzieje się coraz więcej. Widzę zmiany w przeciągu tych zaledwie czterech lat. Ostatnio np. szalenie mnie ucieszyła informacja, że pojawi się pierwszy park dla psów. A to wszystko dzięki inicjatywie mieszkańców. To idealnie pokazuje, że to jak miasto funkcjonuje, w dużej mierze zależy przede wszystkim od chęci Opolan.
      Pozdrawiam Opole na talerzu! :)

      Usuń
  4. dokładnie!
    przeprowadziłam się na studia do Opola 4 lata temu "i teraz będzie zdziwienia" z WARSZAWY! a no tak tak się potoczyły moje losy i wiecie co nie żałuje! to była najbielsza rzecz jaka zdarzyła mi się w życiu. Jadąc na uczelnie na 8:15 wstaje sobie koło 7:30 przejeżdżam pół miasta w max.15 minut! chodząc do LO w warszawie wstałam 5:20 w busie byłam o 6:20. Pozdro!
    Nudno w opolu? Klubów nie ma? no nie sądzę może nie jest ich masaaa ale są. tym się różnią od wielkomiejskich że po 1. wejście jest albo za free albo za 5,10 zł w wawce zapłacimy za samo wejście 20zł ! No i piwka w resecie napijemy się już za 4 zł a w melonie drina za 9 za to w dużym mieście ceny zaczynają się tak o 10 zł za zwykłego bronksa
    Pomieszkajcie rok w dużym mieście szybko wam się odechce i zatęsknicie za małym miastem! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ! ceny w wielkich miastach są z kosmosu. Trzeba zapłacić 20 zł za wejście do klubu, żeby potem stwierdzić, że jest do bani i wyjść… Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ostatnio, gdy w końcu doczekałam się pięknego słonecznego i ciepłego dnia wybrałam się na bolko (też studiuję w Opolu) i byłam w szoku, ludzi było mnóstwo, to "piknikujących", jeżdżących na rolkach, ćwiczących, spacerujących.. Opole na prawdę tętni życiem i jest bardzo ładne! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Bolko to po prostu kurort wypoczynkowy w centrum miasta :) I kąpielisko Bolko, gdzie przy ścieżce rowerowej są zbudowane miejsca na ogniska, stoją grille… Naprawdę jest gdzie wypocząć i nie trzeba wyjeżdżać za miasto :)

      Usuń
  6. Na początku gratuluję zasięgu postu. Nie pamiętam kiedy jakiś tekst z Opola tak się roznosił po fejsie, a przynajmniej tekst blogera.

    To i ja dwa zdania o Opolu napiszę. Nie mieszkam tam już 5 lat, to jednak 5 lat studiów było. I chociaż właściwie mogłem sobie uczelnię wybierać, a teraz znajomi się dziwią, czemu akurat Opole, to nie żałuję. Ba! Mam na to nawet kilka argumentów (i to takich, których nie wymieniłaś:)).

    1. Kasa. Tak, tak, właśnie pieniądze. Nie oszukujmy się, młodzież z bogatych domów nie idzie na studia do Opola. I przez to, że sam z takiego domu nie wyszedłem, myślę że ominęło mnie kilka niezbyt komfortowych sytuacji. Bo można (i bardzo wiele osób tak robi) pracować na studiach, ale raczej jest to albo praca, która ma jakoś rozwijać albo jakiś empik/kino/barman - czyli zarobki, które pozwolą na odciążenie rodziców, może na jakiś fajny ciuch, ale raczej nie idą w grube tysiące. A dzięki temu nigdy nie miałem sytuacji w której czułbym się po prostu gorszy. Jasne, są ludzie którzy nie przejmują się innymi i takim tylko pozazdrościć, ale jednak trochę kuje, gdy znajomi zimą mają spontaniczny wypad na narty w Alpy, na który Cie nie stać albo lecą latem na kanary, a Ty dobrze wiesz, że musiałbyś na to oszczędzać przez rok zapieprzając na etacie. Teraz mnie czy moich znajomych może i stać na takie rzeczy (bo one są fajne, nie mówię że nie!), ale zawdzięczamy to własnej pracy, a nie urodzeniu. Na studiach w Opolu każdy jakoś tam kombinował z kasą, wyjątki były, ale nigdy się z tym nie obnosiły.

    2. Możliwości. Mówi się, że wielkie miasto to wielkie możliwości. Na pewno. Dla jednostek. A takich, co po maturze zwojują Warszawę, to po prostu trzeba podziwiać. Ja taki nie byłem, ale przez to, że w Opolu nie było zbyt dużej konkrencji, to mogłem robić naprawdę fajne rzeczy, które przyczyniły się do mojego rozwoju. Nie sądzę żebym na studiach we Wrocławiu dał radę zostać naczelnym radia studenckiego. W Opolu dało radę. Jak się chciało coś robić to można było. Nikt nie ustawiał Cię w kolejce. Chcesz to rób to najlepiej jak potrafisz, naprawdę była masa możliwości. W tej chwili zmieniłem jedno duże miasto na drugie większe, cały czas w mediach więc chyba jest to droga dla mnie całkiem ok, a jestem przekonany, że gdyby nie to czego nauczyłem się w Opolu, to pewnie bym był przedstawicielem handlowym albo urzędnikiem (z całym szacunkiem dla ich pracy, to nie jest dla mnie). No bo kto w innym mieście dałby mi szansę prowadzenia kilkudziesięcioosobowego zespołu? Chyba, że się oceniam zbyt surowo ;)

    3. Piszesz o tym, że wszędzie blisko. Wiąże się z tym, że wszędzie są znajomi. Do dzisiaj jak czasem odwiedzam Opole, to zawsze kogoś znajomego przypadkowo spotkam, to jest wspaniałe.

    I przede wszystkim rację masz z tym, że ludzie tak bardzo chcą żeby u nich w mieście coś się działo, a potem z tego nie korzystają. Miałem te same dyskusje, gdy próbowano mi udowodnić jak to Kraków jest lepszy od Katowic, bo tam tyle koncertów i w ogóle. Tylko ta osoba nie chodziła na nie ani w Krakowie, ani w Katowicach:)

    Niestety też masz rację w jednych z pierwszych zdań. Fajne miasto, a rynek pracy to dwie zupełnie inne bajki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Piotrku :) w pełni się zgadzam co do Twojej wypowiedzi nt. pieniędzy. Za kawalerkę płacę mniej, niż moja koleżanka za jedynkę we Wrocławiu. Uderzyło mnie, kiedy byliśmy na konferencji mediów studenckich na krakowskim Fryczu to, że jak powszechnie wiadomo studiują tam raczej dzieciaki z bogatych domów i faktycznie to było widać. Dziewczyny chodzą z torebkami za równowartość jednej pensji i przy tym patrzą po sobie z góry, czuć tę dziwną atmosferę. W Opolu każdy jest swojakiem:) Dziękuję Ci za tę wypowiedź! No i pozdrawiam legendarnego naczelnego Sygnałów ;) Przepracowałam tam dwa lata, więc doskonale rozumiem, co masz na myśli :) Pozdrawiam Cię serdecznie!

      Usuń
  7. Jestem zbudowany postem i komentarzami! Ja też kocham to miasto, do którego los zawodowy, rzucił mnie kilkadziesiąt lat temu. Widziałem jak się zmienia i pięknieje, jak nabiera koloru, a jednocześnie ma ten urok i przytulność niezbyt wielkiego miasta. Ale w komentarzach uderza jedno, piszą studenci /i nie tylko/, którzy nie pochodzą z Opola/ tak jak zresztą ja/, natomiast rdzenni opolanie, się nie wypowiadają. Czyżby sprawdzało się powiedzenie:"Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie co posiadacie" ? Pozdrawiam wszystkich miłujących OPOLE. Dziadek Mundek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba coś w tym jest, Panie Edmundzie :) Pozdrawiam również!

      Usuń
  8. Przeczytałam całość i jestem pod ogromnym wrażeniem! Co prawda w Opolu nigdy nie byłam, ale myślę, że tekst można potraktować dosyć uniwersalnie- w każdym mieście można przecież znaleźć wiele pozytywnych aspektów.
    MY BLOG click

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny tekst!!! Słowo w słowo się zgadzam i myślę w 100% tak samo :) super że ktoś to napisał - to powinien być tekst promujący Opole i zachęcający do studiowania w Opolu :) ja po maturze marzyłam o studiach we Wrocławiu, nie dostałam się, rozpoczęłam studia w Opolu - w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny tylko wiele wydarzeń rozumiemy dopiero po jakimś czasie i tak też było w moim przypadku. Studia w Opolu były najcudowniejszym czasem i przede wszystkim zyskałam dzięki nim wymarzoną pracę (również dalej w Opolu z czego jestem bardzo zadowolona). Gdybym studiowała we Wrocławiu nie wiem czy bym odkryła tą swoją "życiową drogę" a w Opolu to się udało :) podczas studiów odwiedzałam znajomych we Wrocławiu, Krakowie, Warszawie.....i z każdą wizytą w tych miastach coraz bardziej kochałam Opole - bez pędu, bez gigantycznych, strasznych korków i straconego czasu w tramwaju. A najbardziej ukochałam Wyspę Bolko - mieszkałam blisko niej przez 4 lata studiów, rano budziły mnie ćwierkające ptaszki i odgłosy pawianów z zoo ;) mogłam wskoczyć w dres i w dwie minuty byłam na Wyspie gdzie można było pobiegać/ćwiczyć/poleżeć na trawce - nie oddałabym tego za nic w świecie!! tym bardziej za Wrocek i pobudkę szumem tramwajów ;) Opole jest naprawdę ładnym miastem, rodzinnym i ma swój klimat a kto tego nie docenia....no cóż różne są gusta, nigdzie nie jest idealnie ale ja zostaję w Opolu i wiem że nie będę żałować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a i jeszcze sobie przypomniałam - mamy bardzo dobry teatr, filharmonię, piękne zoo i wiele fajnych knajpek (zawsze pełnych!) kto mówi że nic się dzieje to chyba nie odwiedza tych miejsc ;)

      Usuń
  10. Świetny, budujący tekst, który odnosi się właściwie nie do konkretnych miast ale do podejścia wielu ludzi.

    Często bywam we Wrocławiu - uwielbiam to miasto, właśnie za pęd, za atrakcje, za luz i wiele innych rzeczy, jednak zauważyłam pewną tendencję wśród znajomych stamtąd (bez generalizowania - nie wszystkich) - bardzo chwalą swoje miasto, mówią że to miasto możliwości, ciągle się coś dzieje, że nie zamieniliby na żadne inne...

    Tyle że na pytanie co ostatnio zobaczyli, w jakim ciekawym miejscu byli, kogo fajnego spotkali temat się urywa - a wiesz nie miałem czasu, praca, obowiązki, zmęczenie.

    Tak jest, że nie doceniamy tego co mamy, uważamy że zawsze wszystko można zrobić jutro, albo pojutrze ;) a tak wiele rzeczy nam ucieka.

    Opole jest spokojnym miastem, które daje mieszkańcom coraz więcej ale każde inne polskie miasto ma własny potencjał, historię, wspaniałych ludzi, grunt to się rozejrzeć i to wszystko docenić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawie to sama sytuacja w Opolu się powtarza, tylko mniej więcej tak: eee w Opolu nic się nie dzieje, nudno, nie ma gdzie wyjść, żadnych ciekawych propozycji na spędzenie czasu...a na pytanie np. a byłeś w w teatrze na tym i na tym, a widziałeś wystawę taką i taką odpowiedź brzmi: yyyyy "a wiesz nie miałem czasu, praca, obowiązki, zmęczenie"

      Usuń
  11. No to i ja się wypowiem. Autochtonem nie jestem ale urodziłem i wychowałem się w Opolu i mimo wielu całkiem poważnych romansów z innymi miastami i krajami świadomie do Opola wracam. Po 3 podejściach do Warszawy, mieszkaniu we Włoszech, Niemczech i przejechaniu Europy wzdłuż i wszerz wiem, że to jest moje ulubione z miast. Z jednej strony idealna wielkość stanowiąca doskonały dla mnie kompromis między małomiasteczkowymi klimatami a tempem dużych miast, z drugiej wszechobecni znajomi w każdej firmie, knajpie czy autobusie. Do tego kierunek w jakim miasto się rozwija i pięknieje. Fajne miejsce i cieszę się, że tutaj mogę wychowywać swoje dzieci.
    Pozdrawiam
    jarekt

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo trafnie ! super blog : ) ja również uważam że opole jest idealne ! wszystko pod ręką, nie zatłoczone, każdy znajdzie cos dla siebie ! wszystkiego dobrego ! : )

    OdpowiedzUsuń
  13. cóż, pochodzę z Wrocławia, wiele lat temu przyjechałem z niego do Opola, na studia.
    trochę z przypadku, trochę z przekory.... a trochę dlatego, że osoba, którą podziwiam za dokonania naukowe stwierdziła, ze w Opolu kierunek moich wybranych studiów ma wyższy poziom niż na UWr...
    przyjechałem..., dostałem się na studia, i klops. Nie stać mnie było na mieszkanie w Opolu, akademika nie dostałem (zapomniałem ze są odwołania:P) więc cały pierwszy rok studiów dojeżdżałem codziennie z Wrocławia do Opola :) dało się :)

    po pierwszym roku wywalczone stypendium naukowe, praca w lecie w obozie pracy warzywnej w Niemczech i stać mnie było na bursę Gwardii na kolejny rok w Opolu
    od 3 roku już akademiki UO :)
    na studiach poznałem przyszłą żonę, związałem się z tym miastem i postanowiłem tu zostać po studiach :)
    a to że pracowałem po studiach w zawodach całkowicie nie związanych ze swoim wykształceniem jakoś mi nie przeszkadzało. W końcu studiowałem historię bo ją kocham, a nie dla pieniędzy :P
    W czasie studiów także pracowałem - co lato 2-3 miesiące w Niemczech na zbiorach warzyw, w trakcie roku wieczorowo/nocna praca wykładania towaru w markecie, roznoszenie ulotek, obsługa ksero i pseudo grafiki komputerowej :P
    a że wciąż do końca było jeszcze stypendium naukowe dało się żyć, nie biedując za bardzo :) Mimo iż od końca moich studiów minęło już kilkanaście lat, wciąż uważam ze to była dobra decyzja... a Wrocław? bywam często u rodzinki :P ale mieszkać bym już nie chciał :P


    jedyna rzecz denerwująca mnie w kwestii imprez/koncertów/wydarzeń jest taka, że lokalne media w postaci np. GWO czy NTO informują o wielu z nich... po fakcie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dziękuję za ten wpis. Już myślałam, że tylko ja i niewielka grupka moich znajomych doceniają to miasto. Miło wiedzieć, że jest nas więcej. A co do słabaego przepływu infomacji o wydarzeniach polecam kulturalne.opole.pl choć tam też nie ma wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń

TOP