5/09/2016

HAUL Rossmann -49% + pierwsze wrażenia, swatche



Rossmannowe promocje to prawdziwy raj dla maniaków kosmetycznych, takich jak ja. Kiedy patrzę na te wszystkie swoje zapasy, które piętrzą się w zastraszającym tempie, to nie mogę uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu zawartość mojej kosmetyczki ograniczała się do podkładu, pudru, tuszu do rzęs i eyelinera, a do tego cień do brwi nakładany ... patyczkiem higienicznym (sic!). Ah, no oczywiście do tego błyszczyk z gazety na wielkie wyjścia. Kupa śmiechu :-). Ale wracając do promocji...


Tym razem za punkt honoru postawiłam sobie pójść na zakupy rano, w pierwszy dzień promocji. Po doświadczeniach z ostatniej promocji wiedziałam, że zakupy następnego dnia, lub nawet wieczorem dnia pierwszego, mijają się z celem. Powiem wam, że nie wiem o co chodzi, ale miałam wrażenie jakby towaru ogólnie było w sklepie bardzo mało, to czego szukałam w ogóle nie było w asortymencie i ogólnie jakoś biednie w tym sklepie. Na szczęście tym razem chociaż panie (inne klientki) były jakoś bardziej ogarnięte, kulturalne, nie wiem czy to kwestia tego, że byłam w sklepie wcześnie, czy po prostu po fali hejtu w sieci na przepychanie się łokciami po głupie kosmetyki panie wyluzowały. Ostatecznie kupiłam mało, nie potrafiłam nic wybrać, a nie chciałam kupować na siłę. Do sprawy podeszłam praktycznie i tak na dobrą sprawę jestem z siebie dumna ;-P. Przy okazji dziękuję wszystkim dziewczynom, które tak licznie dzieliły się swoimi wrażeniami na temat kupionych przeze mnie kosmetyków na moim instagramie (jeśli jeszcze mnie nie obserwujesz, to zapraszam, tworzy się tu fajna mała społeczność:)).

Zapewne ciekawi was, co wylądowało w moim czerwonym sklepowym koszyczku. A więc tadam, oto moje łupy - zakupy :-).

Twarz


Na pierwszej promocji kupiłam tylko i wyłącznie potrzebne kosmetyki, które akurat mi się skończyły (bo jak jeden kosmetyk się kończy, to razem z nim jeszcze ze 3 inne, też tak macie?!).



Podkład dla mnie zupełnie nowy. Ostatnio nie mogłam znaleźć pasującego mi podkładu. Dotychczasowy z Gosh wysuszył mi skórę, więc kupiłam nawilżający z Paese. Ten natomiast był tak nawilżający, że od tego nawilżenia świeciłam się jak księżyc w pełni. Na promocji wybrałam pół matowy podkład z Eveline. Jestem z niego zadowolona, choć to chyba nadal nie jest to czego szukam. Krycie ma średnie, z mocniejszymi mankamentami skóry radzi sobie kiepsko i potrzebuje pomocy korektora. Daje ładne półmatowe wykończenie i utrwalony pudrem długo się utrzymuje. Nie zbiera się w załamaniach skóry, oprócz powiek. Nie powinno się podobno nakładać podkładu na oczy, ale ja zawsze delikatnie najeżdżam gąbeczką z resztką kosmetyku. Zwykle tak mała ilość się nie roluje, a w przypadku tego podkładu tak się dzieje, więc panie z wyraźnymi zmarszczkami mimicznymi mogą mieć problem. Ale póki co podkład jest na plus.



To pierwszy los bublos wśród promocyjnych łupów. Co prawda nie zbiera się w załamaniach skórnych i ma ładny kolor, ale krycie niestety fatalne. Nie mam mocnych zasinień pod oczami, ale nawet z drobnymi cieniami sobie nie radzi. Szkoda, zapowiadał się fajnie.




Puder na szczęście okazał się ok, a nawet bardzo ok. Jest trwały i mocno kryjący, dodatkowym atutem jest lusterko w opakowaniu. Myślę, że osobom które nie używają podkładu na co dzień przypadnie do gustu, bo ładnie ujednolici koloryt cery.




Oczy




Pierwszy raz mam ten tusz (jak widzicie, zawsze na promocjach testuję coś nowego) i jestem bardzo zadowolona. Do tej pory wybierałam klasyczne, grube szczoteczki, tym razem postawiłam na silikonową. Tusz świetnie wydłuża rzęsy, nie skleja ich, a szczoteczka jest bardzo wygodna. Wygląda dobrze, nawet nałożony kilkoma warstwami (lubię mocno pomalowane rzęsy).




Ten tusz kupiłam z czystej ciekawości. Na wielu blogach był uznawany za najlepszy tusz drogeryjny, tani i dobry. Jednak po Waszych reakcjach pod zdjęciem na moim instagramie widzę, że ma on tyle samo zwolenników co przeciwników. Dla mnie szczerze mówiąc jest mocno średni. Trzeba uważać, bo skleja rzęsy i jest taki jakiś ciężki. Mam po nim wrażenie obklejonych, ciężkich rzęs.



Ten eyeliner akurat kupiłam na zapas, bo to mój numer jeden. Na wiosnę mam problem z łzawiącymi oczami i każdy eyeliner rozmazuje się, a ja wyglądam jak smutna panda. Ten wytrzymuje każde warunki a do tego ma przyjemny w użytkowaniu pędzelek i głęboki czarny kolor.




Paleta z lovely to los bublos numer dwa. Pigmentacja żadna, najjaśniejszych kolorów nie widać w ogóle, co możecie zobaczyć na swatchu. Tak, na dłoni są 3 kolory... Nawet jeśli już uda się nimi coś zmalować, to wystarczy dotknąć palcem oka i cienie znikają. Będę jeszcze próbować je wykorzystać przy użyciu Duraline, może to poprawi pigmentację i trwałość.





Paleta z Wibo natomiast jest całkiem ok. Oczywiście cienie w tak niskiej cenie nie będą nigdy bardzo dobrze napigmentowane, ale te dają radę i można nimi zrobić całkiem fajny, trwały makijaż. Dla osób początkujących, uczących się dopiero makijażu cieniami, będą w sam raz :-).



Usta i Paznokcie





W kwestii ust nie poszalałam, bo jestem wierna produktom Golden Rose. Kupiłam tylko Lips To Kiss od Wibo, bo mam już jedną pomadkę z tej serii i jest bardzo fajna. Daje satynowe wykończenie, jest dość trwała, ale po jedzeniu, piciu wymaga poprawki. No i chociaż nazywa się Lips To Kiss, to w starciu z buziakiem pomadka nie ma szans ;-).


Kupiłam też dwa lakiery z cienkim pędzelkiem do robienia wzorków. Jestem zawiedziona, bo tak prosty produkt został popsuty, co wydawało mi się w tym przypadku trudne. Pędzelki musiałam wyrównać nożyczkami, bo były tak nierówne, że zrobienie prostej kreski było niemożliwe. Lakiery są mocno lejące, narysowanie linii jest trudne, bo lakier spływa z pędzelka. Liczę na to, że z "wiekiem" stężeją i będę mogła się wykazać w paznokciowych wzorkach.


Poszłam z zamiarem zrobienia pastelowych zapasów na lato, a jak widać wróciłam z tak zwaną bryndzą. Nie miałam weny, wszystkie kolory które mi się podobały już miałam i ostatecznie kupiłam miętę i neon. Utwardzacz jest kiepski, bardzo wolno schnie i w ogóle nie przedłuża trwałości lakieru, tak jak zapewnia producent na opakowaniu. 

I to wszystko. Jak przeglądałam na instagramie wasze zakupowe szaleństwa, to wypadam naprawdę słabo :-). Piszcie w komentarzach czy znacie te kosmetyki, jak się u was sprawdziły, no i obowiązkowo co wy kupiłyście! :-)





17 komentarzy:

  1. Ja podczas tej promocji poszłam w stronę lakierów ale już wiem, że nie wszystkie to dobry zakup. Kupiłam zwykły "Wibro "czarny i biały na wzorki do stempli. Niestety pigmentacja jest słaba, nie nadają się do tego. Być może trzeba było kupić te specjalne do wzorków, które widzę u Ciebie. Pozdrawiam i zapraszam do siebie czasem http://zszafykariatydy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie te do wzorków też jakieś niespecjalne... Ja lakiery lubię z Golden Rose, mają mega dobrą pigmentację :)

      Usuń
  2. Swietne zakupy! :*
    http://neciiova.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Posiadam tusz z lovely i u mnie sprawdza się super, a co do paletki również z lovely rzeczywiście pigmentacja średnia :( pozdrawiam

    http://barbaretbeauty.blogspot.com/2016/05/rossmann-49-wiosna-2016-podsumowanie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam ten sam korektor z Manhattanu i również trochę się zawiodłam, moje cienie pod oczami są na co dzień bardzo mocne, więc ten korektor prawie w ogóle mi ich nie zakrywa. Z całej promocji żałuję tylko, że nie poszperałam trochę więcej w lakierach i produktach do ust :D

    www.boroviecka.pl (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim faworytem wśród korektorów jest jak na razie Astor Perfect Stay :)

      Usuń
  5. Bardzo fajne zakupy :) Obserwuje i liczę na rewanż :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten puder z Rimmel bardzo lubię i również kupiłam na zapas. Oprócz tego 1 tusz max Factor i ten sam utwardzacz z wibo oraz lakiery super stay maybelline.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak u Ciebie ten utwardzacz się sprawdza? :)

      Usuń
  7. Ja polecam promocje w naturze, jakoś u mnie w mieście zawsze jest tam spokój, dostępność produktów ;) same plusy no i marki jakieś inne. Bardzo lubię kobo i polecam ich produkty do ust są świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię kobo i bardzo ubolewam, że w moim mieście nie ma Natury :(

      Usuń
  8. Co to jest "swatche" z tytułu? Czy już język polski naprawdę umarł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swatche możesz zobaczyć na zdjęciu z moją dłonią - są to próbki kosmetyków, w tym przypadku cieni i szminek. Język polski nie umarł, ale cały czas się zmienia, w dużej mierze przez rozwój mediów społecznościowych i blogów, na których funkcjonują terminy powiedzmy "branżowe", takie jak swatche czy też haul. Czasem tak już jest, że jakiś zwrot prościej zamienić jednym zagranicznym słówkiem czy skrótem ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Ja kupiłam zupełnie inne produkty (możesz je również zobaczyć na moim blogu). O palecie Wibo słyszałam niestety zbyt dużo złych opinii i przez to nie zdecydowałam się na zakup. Swoją drogą- bardzo ładne zdjęcia, aż miło się ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z Wibo jeszcze jeszcze, ale Lovely... Tragedia.. Dziękuję Ci, dzięki takim komentarzom aż chce się pisać dalej :))

      Usuń
  10. Mam wszystko co kupiłaś do oczu i zdecydowani mogę polecić każdy produkt :)
    Zapraszam do siebie, www.kayleenbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dobrze, że nie kupiłam tego utwardzacza, gdyż naprawdę długo się zastanawiałam. W końcu zdecydowałam się na ten sam różowy lakier, jednak jeszcze go nie testowałam, ale jestem bardzo ciekawa jak kolor wygląda na paznokciach. :) W planach miałam również tusz z Lovely, ale nie zdążyłam! Już pierwszego dnia promocji był niedostępny.
    Już wiem co kupię następnym razem. Puder brzmi ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń

TOP