5/01/2016

Kolorowe jeziorka i spółka - majówka 2016



Majówka jeszcze trwa, więc jeśli wciąż nie macie pomysłu gdzie pojechać lub po prostu spędzacie te dni na tak zwanym spontanie, to zachęcam Was do odwiedzenia kilku miejsc, które wczoraj zwiedziłam. Zobaczcie gdzie mnie poniosło z moim miniaturowym zwierzem :).


Kolorowe Jeziorka w Wieściszowicach





Kolorowe Jeziorka położone są na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego, u podnóża Wielkiej Kopy. Jeziorka mają 4 kolory: żółte, purpurowe, błękitne i zielone. Przepiękne krajobrazy, dość łagodny szlak, w sam raz na majówkowy spacer. Największe wrażenie zrobiło na mnie jeziorko błękitne. Zielone niestety było prawie wyschnięte i trochę rozczarowało, tym bardziej, że było położone najwyżej(!) Ale i tak mieliśmy szczęście, że było choć trochę widoczne, bo potrafi wysychać na całe lata. Jeśli jesteście ciekawi skąd się biorą kolory jeziorek i jak tam dojechać, odsyłam Was na stronę internetową jeziorek.

Świeradów - Zdrój




 







Kiedy zobaczyłam w sieci zdjęcia Domu Zdrojowego w Świeradowie - Zdroju, zapragnęłam tam pojechać i zobaczyć go na własne oczy. Przy okazji zwiedziłam też samą miejscowość. Hala Domu Zdrojowego zrobiła na mnie duże wrażenie. Wielkie okna, przez które wpadały promienie słońca wyglądały bajecznie. Na terenie hali mieszczą się sklepiki, pijalnia wody mineralnej i kawiarenki. Możecie obejrzeć panoramę 360 tego magicznego miejsca! O tutaj. Cały Świeradów - Zdrój sprawia wrażenie zapomnianej mieściny, ale ma to swój urok. Pomiędzy zadbanymi terenami zielonymi spotkamy wiele starych, odrapanych uzdrowisk, które wyglądają jakby zatrzymały się we wczesnych latach 90-tych i tak też chyba jest. Ale o dziwo na odrapanych balkonikach widać kuracjuszy w podeszłym wieku, wygrzewających stopy na słońcu i popijających kawę ze starodawnej porcelany. Na pierwszy rzut oka widać, na kogo nastawiony jest biznes w tej miejscowości - niemieccy emeryci opanowali Świeradów - Zdrój. Lokalni przedsiębiorcy wychodzą naprzeciw klienteli i wszelkie reklamy i menu pisane są w języku niemieckim. Momentami można było zwątpić, w jakim kraju znajduje się ta urocza, uzdrowiskowa mieścina. Jeśli ktoś lubi takie klimaty, nie będzie zawiedziony. Ja dostrzegam w tym jakiś osobliwy urok i bardzo podobał mi się leniwy klimat Świeradowa. Jedyny minus jaki dostrzegłam, to niechęć do turystów z psami - w większości przybytków na drzwiach widniał wielki zakaz wchodzenia z psem, również w Domu Zdrojowym, więc zdjęcie było robione "na jednej nodze". Dopiero w kawiarni Kofeina przyjęto Bruna z otwartymi ramionami. Wypiłam tam pyszne flat white, pachniało świeżo zmieloną kawą i cytrusami. Ta kawiarnia na tle staromodnych kafeterii zdawała się być wyjęta z przyszłości.

Wodospad Kamieńczyka







Ostatnim przystankiem podróży był Wodospad Kamieńczyka - najwyższy wodospad polskich Karkonoszy. Aby dotrzeć na szlak prowadzący do tego miejsca, musieliśmy dojechać do Szklarskiej Poręby. Do wodospadu prowadzi dość stromy, kamienisty szlak. Wodospad otoczony jest niesamowitym wąwozem, do którego można zejść, ale niestety tylko do godz. 17:00, więc musieliśmy zadowolić się oglądaniem wąwozu z góry. Warto dodać, że wąwóz ten i sam Wodospad Kamieńczyka pojawiły się w amerykańsko - brytyjskiej produkcji filmowej! Kręcono tam sceny filmu Opowieści z Narnii: Książę Kaspian. Wokół wodospadu znajdziemy liczne knajpki z góralskim jadłem oraz przemiłego staruszka, który oferuje za drobną opłatą fotografię na tle wodospadu, z zaspanym bernardynem u boku. Skusiłam się tam na podrabianego oscypka z grilla z równie podrabianym sosem żurawinowym. 

Karkonosze i pobliskie miejscowości ujęły mnie przede wszystkim tym, że nie są tak zatłoczone jak Tatry i ich okolice. Nie ma kiczowatych Krupówek, zamiast pijanych białych misiów spotkamy oryginalnego Ducha Gór, a na ulicach czuć świeże górskie powietrze, zamiast spalenizny z grilla. W obliczu wszystkich atrakcji, jakie oferują tamte tereny, zobaczyłam niewiele, ale jednocześnie dużo jak na jeden dzień - zrobiliśmy w sumie ponad 500km! Wyjechałam z pewnym niedosytem i na pewno tam jeszcze wrócę, bo jest co zobaczyć.

A jak Wasza majówka? :-)





4 komentarze:

  1. Jejku co za piękne miejsce, a Bruno to prawdziwy model :)Tylko pozazdrościć takiej majówki :*
    www.wiktoriapiszee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, pięknie tam :) tak, przy Brunie na zdjęciach zawsze wypadam najgorzej, haha :)

      Usuń

TOP