6/10/2016

Moje zdjęcia na blogu - dlaczego lepiej wyglądają + porady dla początkujących



Jakiś czas temu na Facebooku podlinkowałam mój pierwszy post na blogu, o peelingu kawowym. Zwróciłam uwagę na to, że od momentu publikacji tamtego posta tak wiele się zmieniło, jeżeli chodzi o jakość zdjęć na blogu. Śmiechom nie było końca, bo patrząc na tamte zdjęcia i porównując je do tych publikowanych obecnie, ciężko uwierzyć, że ich autor to ta sama osoba. Pojawiła się też prośba o napisanie posta, w którym podzielę się wskazówkami i opiszę zmiany, jakie wprowadziłam w sposobie przygotowywania zdjęć na bloga. I oto jest post - na specjalne życzenie :-). Od razu uprzedzam, że nie można mnie nazwać profesjonalnym fotografem, a moje zdjęcia wciąż nie są na najwyższym poziomie i jeszcze wiele nauki przede mną. Ale podczas mojej przygody z blogowaniem poznałam kilka trików, dzięki którym zdjęcia są estetyczne i o niebo lepsze. Dlatego myślę, że ten post trafi przede wszystkim do osób, które o fotografii mają niewielkie pojęcie i szukają po prostu kilku porad, które mogą wykorzystać podczas robienia zdjęć, bez konieczności przebijania się przez fotograficzną terminologię (czym jest do cholery ISO?!). Taki poradnik dla amatorów od amatora ;-). A zatem: co się zmieniło w moim sposobie robienia zdjęć na bloga?


1. Aparat

Duży wpływ na poprawę jakości zdjęć niewątpliwie miała zmiana aparatu. Na początku robiłam zdjęcia małą różową cyfrówką jakiejś śmiesznej firmy Traveler. Potem kupiłam kompakt Canona (ten na zdjęciu), bo pan w Media Markt powiedział, że jako amator absolutnie nie poradzę sobie z lustrzanką (dziś wiem, że ten pan był głupi). Aktualnie zdjęcia robię lustrzanką Nikon d3100, z obiektywem z zestawu, ale planuję zainwestować w dobry, jasny obiektyw. W kwestii kupna aparatu nie mogę zbyt wiele doradzić, bo się na tym naprawdę nie znam. Jedyne co mogę polecić - przed zakupem naprawdę dobrze skonsultujcie się z jakimś znajomym fotografem lub na sprawdzonym forum. Unikniecie w ten sposób zakupu czegoś, czego w ogóle nie potrzebujecie, lub co w krótce zechcecie zmienić (tak jak ja ;-)).

Zmienił się też oczywiście mój sposób samego robienia zdjęć. Kiedyś działałam głównie na automacie, bo ręczne ustawienie parametrów mnie przytłaczało. W pracy miałam okazję uczestniczyć w kursie fotografii i tam poznałam podstawowe parametry i sposoby ich ustawiania w trybie manualnym. Przyznaję, że trochę mi zajęło ogarnięcie podstaw, ale wystarczyło trochę potrenować i teraz robienie zdjęć na tak zwanym 'manualu' nie sprawia mi większych trudności. Jeśli szukacie w sieci dobrego nauczyciela fotografii, to mogę szczerze polecić blog Jest Rudo :-).


2. Tło

Ta z pozoru mało istotna rzecz miała u mnie duże znaczenie. Większość zdjęć powstaje w moim mieszkaniu. Jak to w wynajmowanych czterech kątach bywa - ciężko oczekiwać nieskazitelnych białych ścian, które są najlepszym tłem do zdjęć. Dlatego zainwestowałam w statywy i winylowe tło fotograficzne. To zrobiło w moim przypadku dużą różnicę. Jeśli nie chcecie inwestować w profesjonalne tło, na początek wystarczy biały brystol, ja tak zaczynałam zabawę z tłem i było całkiem ok.

3. Blenda

To kolejna drobnostka, która robi robotę. Póki co za blendę służy mi biała kartka, ale pewnie prędzej czy później kupię profesjonalną blendą, która nie jest wielkim wydatkiem. Blendą generalnie może być wszystko, co odbija światło, czyli właśnie biała kartka, folia aluminiowa, koc termiczny ratunkowy itp. Blendę ustawiamy po przeciwnej stronie do źródła światła, tak aby je odbić. W ten sposób niwelujemy cienie, które powstają wokół fotografowanych przedmiotów i doświetlamy fotografowaną przestrzeń. Mała rzecz, ale jaka różnica!

4. Światło

Zdjęcia do posta o peelingu kawowym robione były wieczorem, przy sztucznym górnym oświetleniu, czyli najgorszym jakie może być. Oczywiście można inwestować w profesjonalne lampy, ale najlepiej w fotografii lifestyle'owej sprawdza się światło dzienne. Ciężko mi podać konkretną godzinę, w której jest najlepsze światło, bo wydaje mi się że to w dużej mierze zależy od naszego mieszkania i tego, na którą stronę mamy okna (no i naturalnie od pory roku). Oczywiście ja muszę mieć tę najgorszą z możliwych opcji - okna na północ. Rano nie wpada do mnie wschodzące słońce, w południe także nic, a zachód słońca mogę podziwiać po wyjściu przed kamienicę - z drugiej strony. Cały czas w mieszkaniu panuje półmrok, ale najlepszą porą wydaje mi się czas pomiędzy 14 a 16. Warto to obserwować i robić zdjęcia o różnych porach - światło nie może być też za mocne, więc po prostu testujcie, bawcie się światłem i zobaczcie jakie przynosi to efekty.

5. Kolorystyka i kompozycja

Co do kompozycji na zdjęciach to mam wrażenie, że niewiele się u mnie zmieniło, mam swoje ulubione perspektywy, zwykle na wprost lub flat lay (czyli od góry). Tutaj już każdy musi znaleźć swój ulubiony styl. Staram się też, żeby przedmioty na zdjęciach były dobrane kolorystycznie i nie "gryzły" się ze sobą. Lubię też kiedy jeden przedmiot jest wyrazisty i ma zdecydowanie żywszy kolor od pozostałych przedmiotów na zdjęciu. Mam wrażenie, że to nadaje zdjęciu dodatkowej głębi.

6. Obróbka

Kiedy w internecie zaczynała się era wszechobecnych filtrów fotograficznych, panowała moda na efekt z żółtą poświatą, że niby taka "słoneczna melancholia". Oczywiście chciałam być na czasie i wszystkim zdjęciom nadawałam pożółkły odcień podczas procesu obróbki. Moim głównym narzędziem był Photoshop, a potem edytor online - PicMonkey. Moda na szczęście się skończyła i nastał czas jasnych, wyraźnych zdjęć. Obecnie obrabiam zdjęcia w darmowym programie PhotoScape. Parametry na których się skupiam to jasność i wyostrzenie, a także temperatura zdjęcia. No i jeszcze jedna rzecz, o której mało kto, mam wrażenie, pamięta - "wyprostowanie" zdjęcia, czyli funkcja "Straighten" w PhotoScape. Mam zawsze problem ze zrobieniem prostego zdjęcia, na którym horyzont będzie prostą linią, a przedmioty nie wyglądają jakby się miały zaraz przewrócić. Dlatego zawsze koryguję to na etapie obróbki. Jeżeli chodzi o kolorystykę zdjęć, to PhotoScape oferuje gotowe filtry, ale raczej ich nie używam, a jeśli już, to na najmniejszym natężeniu. Moje ulubione to Velvia i Gourmand. Przy obróbce zdjęć do posta należy też pamiętać, że jeśli w jednym używamy jakiegoś filtra, to powinno się go użyć we wszystkich zdjęciach, tak żeby całość była spójna.




Podsumowując, do zrobienia dobrego zdjęcia na bloga potrzebujemy dużo światła, najlepiej dziennego, blendy, no i oczywiście przyzwoitego (co wcale nie oznacza bardzo drogiego) aparatu. Do tego jasne, jednolite tło i szczypta umiejętności :-). Mam nadzieję, że coś wyniesiecie z tego posta dla siebie, zainspiruje was on do eksperymentów i przekonacie się, że każdy może zrobić fajne, estetyczne zdjęcia. Jeśli macie jakieś linki godne polecenia w temacie fotografii, koniecznie podzielcie się w komentarzu pod postem!




8 komentarzy:

  1. Bardzo interesujący post! Warto zwrócić na te rzeczy uwagę, aby zdjęcia na naszym blogu były lepsze. W końcu to one bardzo często odgrywają znaczą rolę i przyciągają czytelników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, atrakcyjne zdjęcia na blogu to w obecnych czasach połowa sukcesu :-)

      Usuń
  2. Też zaczęłam zwracać uwagę na takie rzeczy i jest o wiele lepiej niż było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to mówią, "diabeł tkwi w szczegółach" ;-)

      Usuń
  3. W końcu się doczekałam posta :) Też mam Nikona D3100, czas popróbować coś z blendą :) Bardzo pomocne wskazówki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się bardzo :) działaj zatem! :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście duże postępy zrobiłaś! Polecasz tę lustrzankę, którą teraz używasz? Ciężka do ogarnięcia na początek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Myślę, że nie jest najtrudniejsza, ma też funkcje półautomatu, z której sama często korzystam. Lustrzanka sama dopasowuje przesłonę do czasu, który sami ustawiamy, a w ostateczności automat jest całkiem w porządku :-)

      Usuń

TOP