7/18/2016

6 sposobów na problemy z porannym wstawaniem


Zdecydowanie jestem typem osoby, która ustawia w telefonie dziesięć budzików, a i tak ma problem ze wstaniem z łóżka we właściwym momencie. Z jednej strony cały mój organizm mówi "daj spokój, jeszcze 5 minut", ale z drugiej tak naprawdę bardzo lubię wstawać wcześniej niż muszę. Uwielbiam spokojnie zjeść śniadanie przed wyjściem, wyprowadzić psa bez pośpiechu i jeszcze mieć 5 minut więcej na dopracowany makijaż. Nieustannie walczę sama ze sobą, wiele razy ponosząc klęskę, szczególnie w wolne dni. Nie cierpię tego, że nie mogę się zwlec w odpowiednim momencie i w efekcie marnuję czas, który mogłabym poświęcić na zrobienie masy fajnych rzeczy. 

Ta ciągła walka z wewnętrznym susłem sprawiła, że musiałam poszukać jakichś sposobów na to, żeby szybko wyskoczyć z łóżka, bez zbędnego marudzenia. I dzisiaj dzielę się nimi z wami, może u was któryś się sprawdzi.


Do pięciu odlicz!
Kiedyś przeczytałam na jakimś blogu, że jeśli bardzo nie chce ci się czegoś zrobić, to odlicz do pięciu i to zrób. Pomyślałam "no na bank, odliczę i dalej się nie zbiorę". Ale postanowiłam spróbować przy najbliższej okazji. Nie wiem, czy jakoś zakodowałam w głowie "pięć" jako komendę do działania, czy może coś po prostu sobie ubzdurałam, ale... zadziałało! Teraz kiedy okropnie nie chce mi się czegoś zrobić (nie tylko wstać z łóżka), odliczam w myślach lub na głos do pięciu i automatycznie wykonuję zamierzoną czynność. Spróbujcie koniecznie! Czasem najbardziej oczywiste rozwiązania stają się tymi najskuteczniejszymi. 

Precz ze smartfonem
Jaka jest pierwsza czynność, jaką robisz po przebudzeniu? Oczywiście - bierzesz do ręki smartfona. Gdzie te czasy, kiedy po przebudzeniu po prostu się przeciągaliśmy... Ja też to niestety czasem robię, bo mam wrażenie że nie ma lepszego sposobu na obudzenie się, niż przeglądnięcie Instagrama. Błąd! Łapię się na tym, że potrafię spędzić w łóżku nawet do godziny(!) po przebudzeniu, sprawdzając aktualności w mediach społecznościowych. Zdarzało się, że przeglądanie internetu wciągało mnie do tego stopnia, że spóźniałam się gdzieś lub pomijałam śniadanie, bo za dużo czasu zajęło mi siedzenie ze smartfonem w łóżku. Czuję się z tym okropnie i staram się tego oduczyć, nawet znalazłam lepszą alternatywę, czyli...



Radiobudzik
Problem ze wczesnym wstawaniem wiąże się przede wszystkim z tym, że obudzeni okropnym dźwiękiem budzika szybko włączamy drzemkę i znów odpływamy. Dlatego ważne jest, żeby tuż po budziku działo się coś, co skutecznie uniemożliwi nam ponowne zaśnięcie. Oczywiście można zanurzyć się w Instagramie, ale po pierwsze to nie najzdrowszy nawyk, a poza tym jak wspomniałam wcześniej, może to być zgubne. Moim zdaniem świetnym  rozwiązaniem jest radiobudzik, który budzi nas muzyką (najlepiej daleko od łóżka:-)). Nie wiem jak wy, ale ja już nie potrafię zasnąć ponownie, kiedy coś w tle gra i buczy. Sama rozglądam się za fajnym radiobudzikiem, póki co alternatywą są poranne playlisty, które dodają mi mnóstwo energii tuż po przebudzeniu. Te gotowe na Spotify, np. "Ready for the Day", są całkiem fajne. Można też samemu skomponować swoją ulubioną playlistę energetycznych kawałków, ale trzeba ją często uaktualniać, bo po czasie zamiast dodawać energii, będzie nas denerwować tak samo jak dźwięk budzika ;-).

Gimnastyka
Nie trzeba wiele, nie musicie nawet ściągać piżamy. Wystarczy porządnie się wyciągnąć, koci grzbiet, kilka skłonów i energiczne pajacyki. Po takim krótkim rozruchu od razu człowiek nabiera lepszej motoryki :-). 



Królewskie śniadanie
Chyba nie ma lepszej motywacji, żeby wstać z łóżka, niż apetyczne, gorące śniadanie. Warto naszykować sobie coś wieczorem, tak żeby rano zaoszczędzić na czasie. Na przykład dzień wcześniej możemy przygotować ciasto na pancakes'y, które rano wystarczy wlać na rozgrzaną patelnię. Moje ulubione to te na bazie maślanki. Mój niezawodny przepis na pankejki znajdziecie w tym poście.

Poranny rytuał pielęgnacyjny
Znajdź sobie swój mały rytuał pielęgnacyjny, zarezerwowany tylko na poranki. Masaż twarzy, dodatkowy zabieg pielęgnacyjny dla włosów, lub po prostu bardziej dopracowany makijaż (witaj perfekcyjna kresko!). Mnie na przykład mobilizuje do wcześniejszego wstawania fakt, że będę miała więcej czasu na staranne pomalowanie oczu, co doda mi pewności siebie w ciągu dnia.

Podobno nie ma ludzi dzielących się na "skowronki" i "sowy", a wszystko jest kwestią treningu charakteru. Przypisywanie się do grupy "sów" jest pewnego rodzaju wymówką i usprawiedliwieniem porannego lenistwa. Zawsze lepiej pracowało mi się wieczorem, rano nie byłam w stanie nic zrobić. Jednak kiedy zmuszę się i wcześniej wstanę, doba magicznie się wydłuża, a ja pod koniec dnia jestem z siebie bardziej zadowolona. Dlatego warto nad tym pracować! Dajcie znać, czy macie jakieś swoje patenty na poranną walkę z ciepłą kołderką :-).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP