8/25/2016

24 śmieszne fakty o mnie, na 24 urodziny

urodziny

Tak tak, to już 24 raz zdmuchnę świeczki na torcie. Zawsze myślałam, że w tym wieku ludzie są już bardzo dorośli i ustabilizowani życiowo. Jak się okazuje, trochę minęłam się z prawdą - wcale nie czuję się "bardzo dorosła". Wciąż wydaje mi się, że przed chwilą siedziałam po maturze na trzepaku i snułam ze znajomymi plany na przyszłość. A tu bęc - za chwilę ćwierćwiecze!

Z tej okazji postanowiłam wyjawić wam kilka prawd o sobie, a dokładnie 24. Niektóre z nich są dla mnie mocno niewygodne, ale zdobyłam się na odwagę i dzielę się z wami tymi śmiesznymi, moim zdaniem, faktami na mój temat. Zaczynamy!
  1. Ukończyłam kurs stylizacji paznokci i nie zrobiłam komuś paznokci ani razu.
  2. Boję się pająków, chociaż wychowałam się w miejscowości Pajęczno.
  3. Nie jem obiadu przy otwartym oknie, bo jedzenie śmierdzi wtedy powietrzem.
  4. Mam na biodrze bliznę w kształcie serca, powstałą podczas upadku na zawodach biegowych. Wszystkim mówię, że to usunięty tatuaż. Wszyscy wierzą.
  5. Nie słucham głośno muzyki w słuchawkach idąc przez miasto, bo boję się że czegoś nie usłyszę i będę miała straszny wypadek lub ktoś mnie napadnie.
  6. Brzydzi mnie odgrzewanie jedzenia - zapach zimnego dania obiadowego przyprawia mnie o mdłości.
  7. Z całego serca nienawidzę rozmawiać przez telefon, a zamówienie pizzy jest dla mnie większym wyzwaniem niż wystąpienie przed publicznością.
  8. Mam krzywe palce u stóp, ponieważ jako nastolatka ściemniałam, że Reeboki w niebieskie gwiazdki wcale nie są za małe, bo bardzo chciałam je mieć, a w sklepie była ostatnia para.
  9. Oglądam regularnie serial Na Wspólnej.
  10. Od dwóch lat nie potrafię zasnąć bez pluszowego brokuła. Kiedy idę spać i nie ma go w łóżku, nie położę się dopóki go nie znajdę.
  11. Jako dziecko na kempingu w Łebie, zalałam chłopakowi z namiotu obok jego wypasioną kolekcję komiksów... roztopionym lodem czekoladowym. Chyba do dzisiaj myśli, że to był jego młodszy brat. Taką mam nadzieję.
  12. Wydałam 400zł na markowe legginsy galaktyczne, bo uważałam że są oryginalne i piękne. Za dwa miesiące takie same były na każdym ryneczku, za 40zł. Leżą. Za ciasne już.
  13. Weszłam kiedyś nago do sauny, w której spotkałam... nagich niemieckich emerytów.
  14. Prześladuje mnie liczba "17". Widzę ją wszędzie - budynki, komunikacja miejsca, numer stolika w restauracji, no wszędzie. Według numerologii 17 jest Liczbą Opieki Kosmicznej, a ja prawdopodobnie mam dar jasnowidzenia. Jak na razie przewidziałam jedno: przytyję od nadmiaru czekolady. Sprawdziło się!!!
  15. Pływanie nie jest moją mocną stroną, a styl w jakim uprawiam tę zacną dyscyplinę to żabkokraul - ręce jak do żabki, nogi jak do kraula. Nie znaliście? No co wy!
  16. Moją pierwszą miłością był Bartek Wrona z Just 5.
  17. W mojej pierwszej poważnej pracy zostałam poproszona o ekspresowe podanie swojego loginu skype. Nie udało się wyszukać mnie po loginie, więc poproszono o maila. Wtedy przypomniało mi się, że konto jest utworzone na moim pierwszym mailu, z końcówką buziaczek.pl.
  18. Nie ogarniam matematyki i do tej pory mnożenie przez "9" liczę na palcach.
  19. W gimnazjum poznałam chłopaka na czacie i byliśmy parą na gadu-gadu. Nasz związek się skończył, kiedy wysłałam mu swoje zdjęcie. 
  20. Cierpię na syndrom "włączonej prostownicy". Kiedy prostuję włosy i wychodzę z domu, przez cały dzień myślę, czy na pewno ją wyłączyłam i czy moje mieszkanie nie spłonęło. 
  21. Na wakacjach w Chorwacji prawie utopiłam mojego chłopaka, bo myślałam, że wypłynęliśmy na głębokie morze. Po szamotaninie i wzywaniu pomocy okazało się, że woda sięga mi do kolan.
  22. Zapisałam się kiedyś na pokazową lekcję pole dance (wymarzoną), ale na nią nie dotarłam, bo pomyliłam szkoły tańca i pojechałam na drugi koniec miasta. Wróciłam do domu z płaczem.
  23. Nienawidzę, kiedy kanapka jest mokra od spodu, np. od pomidora z innej kanapki. Zawsze wybieram tę z dołu.
  24. Mam beznadziejną orientację w terenie. Byłam u mojego chłopaka w domu milion razy, ale kiedy wybrałam się do niego samochodem sama, zabłądziłam i wylądowałam cztery wsie dalej, pytając o drogę śląskich biesiadników w karczmie pośrodku pól.
I tak to mniej więcej ze mną jest. Mam do was prośbę - podzielcie się w komentarzu chociaż jednym swoim dziwactwem lub śmieszną historyjką - będzie mi dużo raźniej! Na pewno też macie w sobie pierwiastek szaleńca, jak ja :-).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP