10/27/2016

Dieta OXY - podsumowanie i ostateczna opinia

dieta oxy

Dwa tygodnie temu zakończyłam dietę Oxy. Dzisiaj mogę już się z wami podzielić pełnym podsumowaniem i efektami. Dostawałam sporo pytań w temacie diety, więc wnioskuję że taki post was zaciekawi i być może odpowie na wiele pytań.

Przede wszystkim podobało mi się podejście do klienta ze strony zespołu Oxy. Codziennie oprócz menu dostawałam do przeczytania ciekawe artykuły związane z odżywianiem oraz darmowe e-booki z przepisami do wykorzystania w przyszłości. Na kilka dni przed zakończeniem diety zadzwoniła do mnie pani, która przeprowadziła ze mną krótki wywiad na temat efektów, moich wrażeń. Oczywiście przy okazji zaproponowała przedłużenie pakietu, ale w żaden sposób nie było to nachalne. To była bardzo miła, pozytywna rozmowa. Rozważałam przedłużenie diety, ale ostatecznie postanowiłam spróbować na własną rękę kontynuować zdrowe odżywianie. Jednak niewykluczone że jeszcze kiedyś skorzystam z Oxy, bo było to dla mnie wygodne rozwiązanie przy przygotowywaniu posiłków na cały dzień. Ułożona lista produktów, gotowa do druku, do tego szybkie i smaczne przepisy na cały tydzień, z możliwością wymiany posiłków. To było dla mnie idealne rozwiązanie. Wiecie, czasem kiedy wraca się po pracy, za oknem pada deszcz, a w brzuchu burczy, wizja zakupów staje się wyjątkowo nieprzyjemna. Zwykle kończyło się to u mnie kupowaniem czegoś na szybko, byle jak, byle co. A dzięki Oxy po prostu wchodziłam do sklepu, brałam z półki tylko to co miałam na liście i wszystko było jak należy - żadnych nadprogramowych zakupów no i kalorii. Często pod wpływem głodu, pośpiechu, zmęczenia, podejmujemy fatalne decyzje żywieniowe, co daje ostatecznie opłakane skutki.


Samopoczucie na diecie


Pierwszy tydzień na OXY był trudny jedynie ze względu na odstawienie słodyczy, które tak bardzo lubię i które zjadałam w sporej ilości. Poza tym było całkiem ok. Drugi tydzień - etap Fat Burning był ciężki. Miałam dosyć nabiału, marzyłam o kromce ciemnego pieczywa i chociaż dania były dobre, to ewidentnie brakowało mi produktów zbożowych w diecie. Ale wytrzymałam dzielnie. Kolejne dwa tygodnie to już sielanka - smaczne, różnorodne dania. Przyzwyczaiłam się też do jedzenia o stałych porach i ogólnie dieta zaczęła stawać się moim nawykiem. Czułam się na tej diecie przede wszystkim lekko i miałam dużo energii (nie licząc etapu Fat Burning, tutaj bywałam trochę przygnębiona). Co też zauważyłam - przestałam mieć problem ze wzdętym brzuchem. Przed dietą wieczorami mogłam spokojnie nabierać znajomych, że jestem w ciąży. Na diecie ten problem minął.

Koszty diety


Obawiałam się jak dieta wypadnie pod względem finansowym. Często takie gotowe jadłospisy są tak urozmaicone, że dużo produktów zostaje niewykorzystanych do końca i się marnuje, a co chwilę trzeba coś dokupować. Na oxy tego problemu zupełnie nie było, a jeśli coś zalegało mi w lodówce, wymieniałam jadłospis tak, żeby dany produkt wykorzystać. To był wielki plus tej diety. Poza tym same składniki nie były jakoś wielce wyszukane, moim zdaniem dieta jest przyjazna dla portfela. Największe zakupy musiałam zrobić na samym początku - brakowało mi głównie przypraw i ziół w doniczce i te zakupy wyszły nieco droższe, ale była to długofalowa inwestycja - produkty te wystarczyły mi na miesiąc i większość z nich używam do dzisiaj.

Efekty, czyli ile schudłam


Przez miesiąc schudłam prawie 5 kg. Myślę, że to optymalnie jak na cztery tygodnie. Osobiście wydaje mi się, że mogłam osiągnąć więcej, gdybym zmobilizowała się w tym czasie do aktywności fizycznej. Poza tym zdarzyły mi się pod koniec cheaty - w jeden weekend byłam na przyjęciu, a w kolejny miałam gości, czyli cały dzień na mieście, w biegu. I oczywiście nie oznacza to, że rzuciłam się na frytki i chipsy, ale nie trzymałam się ściśle jadłospisu, co mogło mieć wpływ na ostateczny wynik.

Minusy diety


Jedyne co było dla mnie uciążliwe, to pilnowanie godzin, ale nie mam tu na myśli zapominania o posiłkach. Przy diecie ważna jest niestety rutyna i ściśle określony plan dnia. I o ile wracałam po pracy prosto do domu, nie było problemu, bo zjadałam podwieczorek o ustalonej porze. Ale kiedy miałam coś załatwić po pracy zaczynał się problem - nie zdążę na posiłek, ale nie mam jak go zjeść. Jak wrócę do domu, to będzie już czas kolacji. I wtedy zwykle modyfikowałam swoje plany pod dietę. Oczywiście nie należy popadać w obsesję, ale na etapie intensywnego chudnięcia bardzo zależało mi na tych ustalonych godzinach i wszystko ustalałam pod dietę. 
Innym minusem (niezależnie od tego czy to dieta oxy czy inna), wynikającym chyba bardziej z moich preferencji smakowych, była konieczność podgrzewania jedzenia w mikrofali, czego osobiście bardzo nie lubię, ale nie mam w pracy niestety innej możliwości. I o ile zupa nie traci walorów smakowych, to już odgrzewany kurczak jest dla mnie fuj... Aczkolwiek lepszy taki kurczak niż jakieś danie wątpliwego pochodzenia w bistro. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że najlepiej do mikrofali nadają się dania jednogarnkowe - zupy, leczo itd. Tracą najmniej smaku i nie wysuszają się. 

Podsumowując, dla mnie dieta Oxy jest naprawdę super. Sprawdziła się w 100% i osobiście mogę ją polecić. Jest fajna nie tylko dla tych, którzy chcą schudnąć, ale też dla osób takich jak ja - które nie bardzo radzą sobie z układaniem racjonalnego jadłospisu i planowaniem posiłków. Podejrzewam, że na wiosnę znów wykupię pakiet, może nawet nie po to żeby się odchudzić, ale po prostu dla wygody i lepszej organizacji w kuchni (można wykupić dietę, która nie zakłada chudnięcia, a jedynie zdrowe odżywianie). Jestem ciekawa jak tam u was - kilkoro z was pisało, że też planują wypróbować oxy :-) Dajcie znać!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP