5/06/2017

Budzimy się z letargu - czyli co się działo z Babą...



Każdego roku na przełomie stycznia i lutego dopada mnie totalna chandra. Zawsze na siłę starałam się jakoś obudzić, zmusić do robienia kreatywnych rzeczy, na przekór pogodzie i samopoczuciu. W tym roku się poddałam. Postanowiłam tak po ludzku sobie odpuścić i robić tylko to, co naprawdę muszę oraz to, na co mam ochotę. Niestety na tej liście nie znalazło się blogowanie. Muszę otwarcie się przyznać - dopadło mnie wypalenie. Kiedy siadałam do komputera żeby cokolwiek napisać, resztki życiowego entuzjazmu ulatywały ze mnie jak bańka. Nie było sensu katować się i wylewać siódmych potów nad klawiaturą. Bo i kto chciałby takie wypociny czytać?

Zastanawiałam się, czy to już takie ostateczne zniechęcenie. Przyznaję, że nawet trochę się bałam,  że coś co było moją największą pasją, nagle tak po prostu przestało mnie cieszyć. Wtedy podjęłam chyba najlepszą z możliwych decyzji: bezczynnie poczekałam na rozwój wydarzeń.

Moja codzienność wyglądała do bólu rutynowo i ograniczała się do wykonywania podstawowych obowiązków: praca, zakupy, sprzątanie. Szczyty kreatywności osiągałam jedynie w weekendy na studiach. Jednocześnie z utęsknieniem wypatrywałam jakichkolwiek oznak wiosny. Każdy stopień więcej na termometrze dawał mi nadzieję, że ten koszmar niedługo się skończy. Powtarzałam sobie, że kiedyś przecież musi przyjść wiosna i po wyjściu z biura zobaczę słońce, zamiast pluchy i sztucznego światła ulicznych latarni.

I w końcu nadszedł ten moment - o 17:00 zrobiło się widno, a w Biedronce pojawiły się żonkile. 


Pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny tchnęły we mnie chęć do działania. Zaczęłam małymi krokami - na początek odświeżyłam nieco szatę graficzną bloga. Zrobiło się bardziej różowo i wiosennie. Potem w głowie zaczęły piętrzyć się pomysły na nowe posty, zdjęcia, grafiki. Wrócił dawny zapał, a ja odetchnęłam z ulgą. Wracam do pracy na pełnych obrotach, do zarywania nocy przed monitorem i do wyklinania, że doba jest zbyt krótka - czyli moja wersja pełni szczęścia.


Witam wśród żywych, dobrze was znów widzieć!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP